Intelektualna rewolucja!

Być może stoimy u progu globalnej rewolucji. Ufam, że nowa rewolucja będzie bardziej intelektualna i duchowa niż ekonomiczna. Niestety cierpimy na chroniczny brak autorytetów a bez podstaw, po raz kolejny zaczniemy budować świat na mrzonkach i onirycznych fundamentach naszych złudzeń. To tak, jakbyśmy mieli odbudować miasto bez planów i podstawowej wiedzy o zasadach budowlanych. Z takiej spontanicznej działalności wyjdą może konstrukcje ciekawe ale mało praktyczne i nietrwałe. Sięgnijmy więc do obfitego źródła literatury i zmieniajmy siebie a później świat. Odwrotna kolejność może prowadzić do frustracji i straty energii, na sprawy z góry skazane na niepowodzenie. Literatura to obfite i zdrowe źródło. Czerpmy z niego, ono w przeciwieństwie do zasobów naszej planety jest niewyczerpalne.

 

 

Książka, czyli narzędzie do kształtowania duszy.

 

Zupełnie niedawno zrozumiałem, że czytać należy ciągle. Nie wolno się zatrzymywać. Każda kolejna dobra lektura przybliża nas do zrozumienia tego niezwykle skomplikowanego świata. Czerpmy pełnymi garściami z mądrości i wiedzy wybitnych myślicieli. Uczmy się dostrzegać prawdę dzięki wielkim pisarzom. Kształtujmy nasze osobowości na arcydziełach literatury.

 

Każda przeczytana książka zmienia nas, każda prawdziwa myśl zapisuje się w naszej duszy, każde wielke i piękne dzieło pomaga nam stać się lepszymi ludźmi. Chcąc dążyć do lepszego i pełniejszego życia nie wolno nam przestać czytać. Wtedy zaczniemy się cofać i pogrążać w komercyjnej papce konsumpcyjnego świata. Zachęcam do czytania, rozmyślania i samodzielnego pisania. Nie należy się zrażać krytyką. Lepiej czytać, myśleć, tworzyć niż gapić się w kolorowe reklamy i stawać się nieszczęśliwych konsumentem. Lepiej tworzyć, niż krytykować. Tak więc wszelkim przemądrzałym krytykom mówię: jak będziesz chociaż cieniem Tołstoja to wtedy twoje zdanie będzie miało dla mnie jakiekolwiek znaczenie. Zanim to nastąpi, twoje praca jest warta mniej niż ulotka karty kredytowej wyrzucona do kosza. Bardziej cenię niezgrabnie napisany wiersz siedmiolatka niż twoją paradę pychy i ignorancji opublikowaną w dowolnej prasie. Niezgrabny wiersz to dzieło twórcy i artysty, pyszna kwiecista krytyka to dzieło zgorzkniałego destruktora marzeń i wolności.

 

W tym miejscu chcielibyśmy zaprezentować listę książek, które z pewnością warto przeczytać. Lista jest oczywiście subiektywna, niepełna i trafi w specyficzne gusta. Jedno możemy jednak zapewnić, nie znajdziecie na niej słabych, komercyjnych i propagandowych pozycji. Kolejność podawanych książek nie ma znaczenia. Posiadają one wartość samą w sobie i niepotrzebne jest przypisywanie im dodatkowych wartości.

 

Wszystkich, którzy chcieliby się podzielić swoimi przemyśleniami na temat interesujących lektur zapraszam do pisania na maila.

 

Na początku zachęcam gorąco do czytania wspomnianego wyżej Lwa Tołstoja.

 

Tołstoja warto cenić nie tylko jako genialnego pisarza ale również jako człowieka, który starał się żyć zgodnie ze swoimi poglądami. Nie były to poglądy łatwe i powszechnie akceptowane. Tołstoj to głęboko wierzący chrześcijanin i zagorzały wróg cerkwi, hrabia starający się żyć jak chłop, wegetarianin i rewolucjonista, odważny krytyk niesprawiedliwości społecznej i patologicznych organów administracji państwowej. Tak więc widzicie, że to jest nie zwykły populista, tylko jeden z tych wyjątkowych duchów naszej cywilizacji, którzy pojawiają się co jakiś czas aby powiedzieć światu- stop, nie tędy droga.

 

Zabierając się do lektury Tołstoja warto zacząć od jego dzienników, które możecie znaleźć na stronie polskiej biblioteki internetowej. To pierwsze spotkanie z pisarzem pozwoli wam zobaczyć z jakiego typu personom będziecie mieli do czynienia.

 

 

Zmartwychwstanie

Lew Tołstoj

 

  Zmartwychwstanie to jedna z ostatnich książek pisarza i z pewnością kwintesencja jego dojrzałych poglądów. Dla mnie istotne są dwie sprawy. Pierwsza, to celna krytyka wymierzona w administrację państwową, karierowiczostwo, układy na wysokich szczeblach i brak empatii społecznej. Dziś doskonale to znamy ze świata polityki. Druga sprawa, to przemiana jaka się dokonuje w głównym bohaterze- Niechludowie. Warto zwrócić uwagę na to, że aby taka przemiana mogła nastąpić, człowiek musi posiadać pewną moralność. Nawet jeżeli została ona przysypana obowiązującymi konwenansami, przelotnymi modami czy oczekiwaniami wynikającymi z zajmowanego stanowiska lub urodzenia, to zawsze gdzieś w czeluściach psychiki jest. Zastanawia mnie czy we współczesnym człowieku może nastąpić podobna przemiana, czy został on doszczętnie przerobiony na narzędzie nabywająco-pożerające? Zachęcam Was do przeczytania tej arcyciekawej lektury i sprecyzowania swojego zdania na tematy w niej poruszone.

Napisz swoje przemyślenia na temat książki. e-mail

 

 

Anna Karenina

Lew Tołstoj

 

  Anna Karenina to symbol geniuszu, monument literatury, tajemnica ludzkiej psychiki przełożona na piękny język prozy. Książka ta była przyczyną napisania kilkudziesięciu tysięcy recenzji, setek prac naukowych i kilku adaptacji filmowych. Każda z tych recenzji jest trochę inna, tak jak inne są osobowości ich autorów. Możecie się spotkać z opiniami, że Anna Karenina to historia o walce o miłość tytułowej Anny i jest to prawda, możecie przeczytać, że to historia o rodzinie i też jest to prawda. Dla mnie, jest to opowieść o Lewinie, który jest alter ego autora. Może przyczyną tego jest fakt, że Lewin jest mi najbliższą postacią. Lewin podobnie jak Niechludow w "Zmartwychwstaniu" przechodzi przemianę. Najpiękniejsze jest jednak to, że mimo olśnienia jego codzienne życie nie zmienia się radykalnie. Nadal targają nim emocje, nadal popełnia błędy, których później się wstydzi. Zostaje normalnym człowiekiem. Jego życie nie zmienia się w kolorową bajkę z tysiącem wodospadów ale jest bogatsze o pewną wiedzę. Ta wiedza to ziarno, które dopiero zaczyna kiełkować i upłynie jeszcze dużo czasu zanim zamieni się w potężne i silne drzewo.

 

  Jeżeli po przeczytaniu tych dwóch lektur nadal będziecie chcieli słuchać Tołstoja, to znaczy, że ziarno jego wiedzy zostało zasiane a świat staje się ciekawszy.

Napisz swoje przemyślenia na temat książki. e-mail

 

 

W poszukiwaniu mistrzów życia. Rozmowy o duchowości

Tadeusz Bartoś, Wojciech Eichelberger, Wojciech Szczawiński.

 

  Polacy to naród składający się prawie z 40 mln. indywidualistów, z których każdy ma swoje zdanie i mimo, iż nie różni się ono zasadniczo od innych zdań, to ta różnica jest najbardziej istotna w dyskusji. Jeżeli to prawda, to czego można się spodziewać po rozmowie trójki polaków o zupełnie odmiennych światopoglądach? W książce "W poszukiwaniu mistrzów życia" śledzimy dialog buddysty, katolika i agnostyka. Ich rozmowa przypomina próbę rozłupania zbędnej warstwy obrzędowości, instytucjonalności, zakrzepłego formalizmu i nieadekwatnego języka współczesnej religii, spod której wyłania się duchowość w czystej formie. Książka ta na przekór szkodliwym stereotypom, pokazuje że dialog ludzi z odmiennych środowisk jest możliwy a nawet potrafi być bardzo konstruktywny. Okazuje się bowiem, że dwie wielkie religie Buddyzm i Chrześcijaństwo na poziomie podstawowym, czyli odrzucającym politykę, więcej łączy niż dzieli.

 

  Smutną konkluzją tej rozmowy jest fakt, że radykalny fundamentalizm w kościele katolickim przyczynia się do odsunięcia się od niego osób, dla których zastraszania wiernych piekłem, szatanem czy archaniołami rozgniewanego Boga nie wystarcza do praktyk duchowych. Niestety współczesny kościół zamiast wskazywać na światło prawdy, które niesie, często tworzy kult posłańca(czasami nie znaczy zawsze). Lektura ta będzie wyjątkowo cenna dla wszystkich, którzy chcą się rozwijać na płaszczyźnie duchowej, lecz nie są w stanie się przedostać do prawdy, przez skostniały pancerz zinstytucjonalizowanej religii. Oprócz wszelkich dóbr intelektualnych i duchowych możemy się uczyć z tej książki sztuki dyskusji. Jest ona również doskonałym dowodem na to, że pierwsze zdanie tego tekstu jest błędne.

Napisz swoje przemyślenia na temat książki. e-mail

 

 

Nikt nie jest samotną wyspą

Thomas Merton

 

  Gdyby istniał zbiór lektur chrześcijańskich, to książka "Nikt nie jest samotną wyspą" Thomasa Mertona by do niego należała. Nie oznacza to, że jest ona zarezerwowana wyłącznie dla wyznawców Jezusa. Odbiorcą tej lektury może być każdy, kto po przeczytaniu następnego zdania, zaczerpniętego z przedmowy autora do "Nikt nie jest samotną wyspą", nie znajdzie argumentów aby się z nim nie zgodzić. "Bez życia duchowego cała nasza egzystencja staje się iluzoryczna i zawieszona w próżni. Włączając nas w prawdziwy porządek świata, ustanowiony przez Boga, życie duchowe wprowadza nas w możliwie najpełniejszy związek z rzeczywistością- nie tą, którą sobie wyobrażamy, ale tą, która rzeczywiście istnieje".*

 

  Niestety nie mogę powiedzieć, że jest to lektura łatwa i z powodzeniem można ją czytać do poduszki. Merton zmusza nas do myślenia, koncentracji i rewidowania swoich poglądów.

 

  Dużym plusem lektury jest jej autentyczność. Autor na samym początku zastrzega, że wszystkie informacje zawarte w książce, są wynikiem jego przemyśleń i empirycznych doświadczeń. I myślę, że mało kto może powiedzieć, że posiada w omawianej materii większe kompetencje. Thomas Merton należał do zakonu trapistów, jednego z najbardziej rygorystycznych zakonów katolickich. Trapiści przestrzegają zasad milczenia, pełnej izolacji od świata, postów, ścisłego harmonogramu dnia. W takich warunkach kwitły myśli Mertona. Dzięki jego doświadczeniom możemy dziś przeczytać: " Milczenie wewnętrzne jest więc nie tyle negacją, wykluczeniem hałasu i ruchu, co pozytywnym wypoczywaniem umysłu w prawdzie"*. W innym miejscu tej samej książki czytamy:

 

"Człowiek staje się zawsze obrazem tego Boga, którego wielbi.

 

Kto otacza czcią coś martwego, staje się sam martwą rzeczą.

 

Kto ukocha zepsucie, obraca się w próchno.

 

Kto miłuje cień, sam staje się cieniem,

 

Kto kocha rzeczy znikome, żyje w strachu przed ich zagładą."*

 

  Merton krytykował współczesny pęd do kariery, tworzenie wizerunku człowieka na podstawie jego osiągnięć, pracy zawodowej, sukcesu materialnego. W rozdziale "O istnieniu i działaniu" możemy przeczytać: "Dusza pogrążająca się całkowicie w działaniu i szukaniu siebie na zewnątrz, w pracy według własnej woli, podobna jest do wariata, który sypia na bruku przed swoim domem, zamiast mieszkać w jego wnętrzu, gdzie jest ciepło i spokojnie".

 

  Dar literacki autora, jego ogromne zaangażowanie w życie wewnętrzne i głęboka analiza trudnych zagadnień owocuje książką, zatopioną w świecie kontemplacji, modlitwy, bezpośredniej rozmowy z Bogiem. Na szczęście dla nas, twórczość autora nie wyczerpała się na tej lekturze.

 

* -Thomas Merton, Nikt nie jest samotną wyspą, Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2008

Napisz swoje przemyślenia na temat książki. e-mail

 

 

 

Tybetańska księga życia i umierania

Sogyal Rinpocze

 

  Współczesny świat zwariował na punkcie młodości. Otwieram gazetę i widzę pięknych i młodych, przeglądam stronę internetową i z każdego rogu uśmiecha się do mnie jakaś młoda pani, która zachęca do wymiany towarowo pieniężnej, gdybym miał telewizor i go włączył, to zobaczyłbym upudrowanego pięćdziesięcioletniego pana wyglądającego najwyżej na trzydzieści lat i zachowującego się jak szesnastolatek (aby takowych panów nie oglądać wystawiłem telewizor za drzwi i następnego dnia ktoś łaskawie mnie od niego uwolnił). Ta promocja młodości zawłaszcza sobie terytorium, które niegdyś należało do wynikającej z doświadczenia starczej mądrości. Ale skoro młodość przynosi srebrniki to nie żal straty. I o ile o starości możemy usłyszeć w kontekście złotej jesieni towarzystw ubezpieczeniowych, o tyle śmierć jest traktowana jako "news" serwowany razem z efektowną katastrofą. Śmierć rozumiana w takim kontekście jest odległa, nie wzbudza emocji. O własnej lepiej nie mówić, my jesteśmy tu, oni tam, my musimy działać, tyle spraw jeszcze do załatwienia, zusy, skarbówki, dzieciom trzeba korepetycje załatwić, samochód naprawić albo lepiej nowy kupić. Ale kiedy, za co? O śmierci nie można myśleć, to nie temat na teraz, kiedyś w przyszłości może tak, ale obecnie trzeba ją wyrugować ze świadomości. Na nieszczęście ona o nas nie zapomni a im bardziej będziemy ją ignorować, tym większym zaskoczeniem będzie jej nadejście. Pewnego dnia zanurzeni w chaosie i gonitwie za lepszym jutrem, poczujemy ukłucie w sercu i uświadomimy sobie, że to już koniec. Wtedy pomyślimy- przecież ja jeszcze żyć nie zacząłem. Niestety kiedy Bóg powie wracaj, nie będzie czasu na zmiany.

 

  To optymistyczny scenariusz, ten pesymistyczny mówi o samotności czterech ścian na siódmym piętrze i cichym niezauważonym pożegnaniu ze światem, smutnej egzystencji i instytucjonalnej śmierci w domu "spokojnej starości" czy chyba najbardziej niechcianej i upokarzającej wizji bycia problemem dla swojej rodziny i czekania na śmierć, która położy temu kres.

 

  Z Tybetańskiej księgi życia i umierania, dowiadujemy się, że obecne podejście do umierania jest patologiczne, że każdy człowiek zasługuje na godną i spokojną śmierć. Najlepiej w gronie rodziny i przyjaciół którzy będą wiedzieli jak pomóc umierającemu przezwyciężyć ból i strach towarzyszący odchodzeniu.

 

  Umiejętność godnego umierania jest nierozerwalnie połączona z umiejętnością godnego życia. Aby móc spokojnie umrzeć należy wcześniej odnaleźć spokój, harmonię i radość we własnym życiu. Tak więc, jest to książka poświęcona również umiejętności życia.

 

  Autorem Tybetańskiej księgi życia i umierania jest buddysta i niektóre fragmenty tej lektury, czytelnik posiadający odmienne przekonania religijne, może traktować jako ciekawostkę, pogłębiającą jego wiedzą na temat różnorodności kultur. Niezależnie jednak od wyznawanej wiary, każdy kto posiada odrobinę otwartości na świat, może skorzystać z uniwersalnych mądrości zawartych w tej lekturze.

Napisz swoje przemyślenia na temat książki. e-mail

 

 

Biały Kieł

Jack London

 

  Aleksander Supertramp lub inaczej Chris McCandless w swoich dziennikach odnalezionych w magicznym autobusie napisał "Jack London jest królem". Cóż mogę powiedzieć? Miał racje.

 

  Biały Kieł Londona pokazuje nam dziki świat natury, który kierowany przewrotnymi kolejami losu, lub nieodgadnionym porządkiem wszechrzeczy, zostaje połączony z cywilizacją człowieka. To opowieść o losach wilka, dla którego zarówno naturalne środowisko odległej północy jak i spotkanie człowieka, stanowią próbę zwierzęcej siły, sprytu i woli przetrwania, a każdy błąd, popełniony podczas tej próby, może oznaczać śmierć. To również książka o formowaniu zwierzęcej natury, która podobnie jak ludzka, pozbawiona miłości, przyjaźni i bezpieczeństwa staje się bezwzględna i nieufna.

 

  Początek książki to zdecydowanie najpiękniejszy opis dzikiej przyrody, jaki kiedykolwiek czytałem. Mroźna, nieokiełznana północ, to kraina nieznająca litości, rządząca się swoimi twardymi zasadami. Tam człowiek jest intruzem, który o wiele bardziej niż inne stworzenia musi respektować odwieczne i naturalne prawo. Obdarty przez cywilizację z niezbędnych do przeżycia instynktów, odruchów i wytrzymałości musi koncentrować się tylko na jednym- przetrwaniu. Mimo to, kraina ta posiada w sobie pewną nieodpartą moc, która przyciąga do niej poszukiwaczy przygód, samotników, nonkonformistów i wszelkiego typu ekscentryków.

 

  Biały Kieł to książka dla wolnych duchów, podróżników, miłośników przyrody i zdecydowanie nie tylko dla młodzieży.

Napisz swoje przemyślenia na temat książki. e-mail

 

 

 

Mistrz i Małgorzata

Michaił Bułhakow

 

  Na starym wygodnym krześle, w dziurawych kapciach i wysłużonym szlafroku siedzi szatan. Obok niego zniecierpliwiony ogromny kot drapie pazurami blat zabytkowego stołu. Od dziesięciu minut czeka na obsługę hotelową i zamówioną świeżutką rybę. Do uszu kota dochodzi dźwięk ostrzonego noża. To mały krępy jegomość przygotowuje się na wypadek, gdyby kot stracił cierpliwość i postanowił nauczyć gospodarza domu dobrych manier. Ten czas może nadejść w każdej chwili.

 

  W innym małym pokoiku, jakich są w Moskwie tysiące, mieszka Mistrz ze swoją Małgorzatą i mimo skromnego i cichego życia są tak szczęśliwi jak tylko mogą być szczęśliwi ludzie, którzy mają wszystko, czego potrzebują do życia. Ich dom jest zagubioną w zgiełku i absurdzie otaczającego miasta, enklawą normalności. I mogłoby się wydawać, że nic nie jest w stanie zakłócić ich szczęścia, gdyby nie fakt, że kot właśnie pożarł rybę, jest w nastroju do rozrywki i gotowy na wszelkie ewentualności.

 

  Gdybym na temat Mistrza i Małgorzaty napisał tylko tyle, to prawdopodobnie pomyślelibyście, że to dziwaczna historyjka o niczym. Tak nie jest. Mistrz i Małgorzata to ponadczasowa historia o naturze świata, dobru, złu, skomplikowanej ludzkiej egzystencji, miłości i magii życia.

 

  O czym jeszcze jest ta książka? Sami zobaczcie i nie zapomnijcie pozdrowić ode mnie Wolanda.

Napisz swoje przemyślenia na temat książki. e-mail

 

 

 

Zwrotnik Raka

Henry Miller

 

  To jedna z tych książek, o które niby przez przypadek potykasz się gdy zapraszasz do swojego pokoju dziewczynę. Później podnosisz książkę i ze zdziwieniem i udawaną obojętnością mówisz.- O potknąłem się o "Zwrotnik raka", tak tu sobie leżał. Inni, obdarzeni mniejszą wyobraźnią, nieprzeczytaną książkę stawiają w biblioteczce i też robi wrażenie. No cóż, nie na wszystkich. Z pewnością książka nie jest przeznaczona dla "porządnych ludzi" a jeszcze mniej, dla nieporządnych lecz chcących, by inni myśleli o nich jako o "porządnych".

 

  Bohaterem książki jest bezdomny intelektualista, korzystający z przywileju wolności, która jest dana tylko tym, którzy nie posiadają nic i akurat znaleźli się w Paryżu. Owych przywilejów, doświadcza wśród miejscowej bohemy, prostytutek, na ulicach, w motelach, martwych czystych domach, wśród myślicieli i filozofów. Wszystko to razem wymieszane z dużą ilością alkoholu, zatopione w gęstym dymie z eleganckich papierosów, podane w zatęchłej knajpie lub filharmonii.

 

  Zwrotnik raka to książka bezkompromisowa, wulgarna, i absolutnie niepoprawna politycznie, a przy tym genialnie napisana, szczera, dowcipna, filozoficzna i wizjonerska.

 

  Dodatkową rekomendacją niech będzie fakt, że przez wiele lat nie tylko zabroniono publikacji książki, ale również nie można jej było wwozić na terytorium USA.

Napisz swoje przemyślenia na temat książki. e-mail

 

 

W zasadzie niegroźna

Duglas Adams

 

  Musze się przyznać, że nie jestem zagorzałym fanem fantastyki. Są jednak książki i autorzy których nie lubić się nie da. Duglas Adams do takich należy.

  "W zasadzie niegroźna" to jedna z części cyklu Autostopem przez galaktykę. Generalnie rzecz ujmując, jest to książka o kłopotach i problemach. I tak, gdy zgubimy się w dużym mieście to mamy kłopot. Gdy zgubimy się w dżungli to mamy większy kłopot. Gdy zagubimy się we wszechświecie to mamy kłopot naprawdę wielki, ale gdy z jakiegoś powodu zagubimy się w jednym z nieskończonej ilości wszechświatów, to wtedy możemy powiedzieć, że mamy problem. O czym należy pamiętać w takich sytuacjach? Po pierwsze, uważać na błotne świnie- taka potrafi wbić swoje zęby w nasze udo, aby wyrazić swoją przyjaźń i dobre intencje. Po drugie, no cóż… Wiele się nie da zrobić.Trzeba się raczej pogodzić z faktem, że odnalezienie ziemi, z punktu widzenia prawdopodobieństwa, jest niemożliwe i czas najwyższy jakoś sobie ułożyć życie. Pozostaje jeszcze wybór odpowiedniej planety i obranie jakiegoś fachu. Bohater książki zostaje mistrzem kanapek i muszę przyznać, że to rozsądny i całkiem trafny wybór.

  "W zasadzie niegroźna" to literatura pełna dobrego(absurdalnego) humoru i niezwykłych pomysłów oscylujących wokół najbardziej fascynujących teorii fizyki kwantowej.

Napisz swoje przemyślenia na temat książki. e-mail

 

 

 

 

 

 

 

 

:: Sonda

Gdzie wybierasz się na studia?